Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szort. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szort. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 listopada 2016

Marcepanowa dziewczyna

W najnowszym wydaniu magazynu "Książki" znalazło się moje króciutkie opowiadanie o dziewczynie z marcepana. Zachęcam do przeczytania.

wtorek, 15 listopada 2016

Arbuz w tomiku ha!artu

Ha!art opublikowało tomik szortów (zwanych tam flash-fiction). Wśród dwudziestu dwóch tekstów znalazła się też moja fantazja o arbuzie i tym, co można w nim znaleźć. Tomik w postaci PDF mozna znaleźć tutaj.

niedziela, 21 lutego 2016

Krótka historia eklera

Dziś na szortalu przedstawiam wcale nie taką krótką historię ciastka zwanego potocznie Eklerem. Nie da się ukryć, że jest to historia nieco alternatywna. Takie są jednak najciekawsze.

Krótka historia eklera

niedziela, 11 października 2015

sobota, 3 października 2015

Arbuz w Ha!art

Według najnowszych doniesień agencji informacyjnych wśród pięciu miniatur, które najbardziej podobały się jurorom konkursu Flash-Faction agencji Ha!art znalazł się też mój "Arbuz", jedna z części nieopublikowanej (jeszcze?) antologii pod roboczym tytułem "Alfabet gastronomiczny". Pod literą P figurują tam "Parówka", opublikowana tutaj parę miesięcy temu, zaś pod G - "Grzyb", również do przeczytania tutaj.

Oto strona z opowiadaniem: Arbuz

środa, 28 stycznia 2015

Parówka - opowiadanko

Wezwany do opublikowania "czegoś normalnego", wyszukałem takie oto, wyjątkowo krótkie dzieło ludzkiego mózgu. Nosi tytuł "Parówka", choć opowiada raczej o paznokciu.

 

Parówka

Znalazłem w parówce paznokieć. Nieduży, lecz chyba z kciuka. Nie powinno mnie to dziwić, bo przecież kupuję zawsze te najtańsze, z mięsa oddzielanego mechanicznie i tłuszczu wieprzowego. Przy oddzielaniu mięsa może się przecież przydarzyć, że do młynka wpadnie obluzowany paznokieć, a czasem zapewne nawet jakiś nieostrożny palec.

A jednak zastanowiłem się, zawiesiwszy w pół drogi musztardę na czubku chromowanego noża.

Kto bowiem maluje paznokcie na fioletowo z drobnymi, cytrynowo-zielonymi ornamentami w kształcie dzwoneczków? Tylko jakaś nierozsądna nastolatka, taka co ma dużo czasu i mało w głowie. Siedzi po pracy i zamiast poczytać Prousta, oddaje się dekoracji ciała. Zapewne ma też tatuaże. I kolczyki. W uszach, w wardze, być może w sutku, a nawet - kto wie - w łechtaczce! Ta współczesna młodzież, szkoda nawet gadać. W salonach piercingu można nabawić się niejednej zakaźnej choroby. A potem chwilka nieuwagi i już - infekcja wędruje na stoły konsumentów całej Europy. W tym również Jeleniej Góry.

I co zrobię, jeśli w tej parówce była kiła? Albo rzeżączka? Kogo potem mam ścigać po sądach, jeśli otwarte rany nie będą się chciały goić lub, co gorsza, zarażę którąś z moich partnerek? A chrząstki w nosie i uszach, bezpowrotnie utracone przy drugim rzucie choroby? Nieodwracalnie spróchniałe komórki mózgu? Nikt mi już zdrowia nie wróci!

Dlatego zdecydowałem się nie jeść dalej. Mnie nie stać na ryzyko. Znalazłem już adres i telefon zakładu utylizacji odpadków medycznych. Przyjadą jutro przed czternastą. Zabiorą pozostałe cztery i pół parówki i zajmą się nimi jak trzeba. By nie roznosić zarazy.

Paznokieć sobie zostawię, zapasteryzuję tylko w słoiku twist-off.

Poznam na pewno wkrótce kobietę bez tatuaży i kolczyków, a jednak skłonną udekorować się czasem odrobinkę. Będzie wtedy jak znalazł na wzór. Bo trzeba przyznać, że ten ciepły fiolet i chłodna, jasna zieleń wspaniale się razem komponują. Zwłaszcza na paznokciu.